Warszawa, marzec 2008


Marcinków – Co tam się dzieje?

Jestem związana ze Wspólnotą Królowej Pokoju w Marcinkowie już blisko 10 lat, prawie od początku jej istnienia. Trafiłam ‘skuszona’ świadectwem Kasi i Agnieszki, które na popielgrzymkowym spotkaniu w parafii Dzieciątka Jezus w Warszawie z entuzjazmem opowiadały o weekendowych Dniach Skupienia w Wąchocku. Pamiętam, że mówiły o zimnie, poście, trudnych warunkach noclegowych, ale i o jakimś wewnętrznym przekonaniu, że jest to miejsce, w którym można wyprosić to, na czym komuś naprawdę zależy. Byłam wtedy świeżo po pierwszej pielgrzymce do Medziugorja i pamiętałam, że w którymś z orędzi Matka Boża prosiła, aby każdą pierwszą sobotę miesiąca poświęcić odnowieniu relacji z Bogiem. Namówiłam swoją znajomą i wybrałyśmy się do Wąchocka w najbliższy pierwszy piątek miesiąca, i właściwie od tamtego momentu przyjeżdżam tutaj co miesiąc.

Ambasada Medjugorje

Rekolekcje prowadzi o. Rajmund – obecny przeor cysterskiego klasztoru w Wąchocku. Pierwsze spotkania miały na celu przygotowanie grupy do 5-dniowych rekolekcji Modlitwa i Post w Medziugorje prowadzonych przez o. Slavko, ale później na stałe zadomowiły się najpierw w wąchockim klasztorze, a potem w Domu Rekolekcyjnym w Marcinkowie. Ujmując to trochę żartobliwie, ‘Marcinków’ - jak mówimy w skrócie o tamtejszej wspólnocie w gronie regularnych uczestników rekolekcji, jest czymś w rodzaju ambasady Medziugorje w Polsce. Ze względu na program, atmosferę, głębokie wnikanie w treść orędzi medjugorskich, bardzo dobrze czują się tu ci wszyscy, dla których pielgrzymka do Medziugorje była jakimś ważnym wydarzeniem w życiu, a także te osoby, które o tym wyjeździe marzą. Nawet okoliczny krajobraz w jakimś sensie może kojarzyć się z Medziugorjem – jest mnóstwo miejsca na spacery, rano pieją koguty, w wiosenno-letnim sezonie Drogę Krzyżową odprawiamy w plenerze.

Panuje tu podobna do medziugorskiej atmosfera życzliwości, serdeczności, domowego ciepła i prostoty. Program Dni Skupienia odzwierciedla program rekolekcji Modlitwa i Post, zapoczątkowanych przez o. Slavko (o ile się nie mylę na skutek sugestii Matki Bożej przekazanej medziugorskim widzącym) i uwzględnia rozważanie jej orędzi. Z tego, co mi wiadomo, wiele osób modli się też regularnie w intencjach Matki Bożej.
Podobnie jak duchowość medziugorska – Marcinów to duchowość z jednej strony bardzo wymagająca (ilość modlitwy, post, chłód, nocne adoracje, dosyć trudne warunki mieszkaniowe), ale też duchowość w jakiś szczególny sposób dotknięta łaską znoszenia wszelkich trudów w radości i w obfitości owoców duchowych - takie ewangeliczne ‘ciężkie, ale lekkie jarzmo’.

Żartując dalej, można by też powiedzieć, że w żadnym innym miasteczku w Polsce nie wydano tylu ‘duchowych wiz’ do Medziugorja. Wąchock to kilkutysięczne miasteczko – a w ciągu 10 lat odbyło się stąd już kilkanaście pielgrzymek do Medziugorja.

Przystanek Cisza

Rekolekcje w Marcinkowie przebiegają o chlebie i wodzie (faktycznie herbacie), a w czasie posiłków obowiązuje milczenie. Nie jest ono jednak ani ponure, ani przytłaczające. Ma nas uchronić przed utraceniem skupienia uzyskanego w modlitwie, uwrażliwić na ‘bycie z chlebem’, bo w tym poście chodzi zarówno o umiejętność rezygnacji z obfitych posiłków, ale też i obcowanie z pokarmem pod postacią, którego przychodzi do nas sam Bóg. Nie jest to też milczenie, które izoluje od innych ludzie – wręcz przeciwnie – otwiera na nich, bo naszym zadaniem przy stole jest ‘uważność’ na obecność i potrzeby innych osób. Ja osobiście doświadczyłam, że im bardziej stosuję się do tej zasady (także w miarę możliwości w ramach czasu wolnego) – tym owocniejszy jest to wyjazd.

Marcinków jest też ważny dla mnie ze względu na to, że daje mi możliwość regularnych ‘urlopów” duchowych. Te dwa dni spędzone na modlitwie, medytacji i rozmowie o Bogu pozwalają mi całkowicie odsunąć się od tego, co pochłania mnie na co dzień. Robię sobie wtedy takie duchowe porządki, i zawsze wracam do domu z uczuciem głębokiego pokoju wewnętrznego i z życzliwym nastawieniem do ludzi. Dwu, czy trzykrotnie miałam kilkumiesięczne przerwy w przyjazdach do Marcinkowa ze względu na rodzaj mojej pracy – i przekonałam się wtedy, że bez tych wyjazdów jest mi znacznie trudniej zachować równowagę duchową.

Audiencja w kapciach

W programie Dni Skupienia jest Msza Święta, modlitwa (brewiarzowa i różaniec), konferencje, Droga Krzyżowa i Adoracja Najświętszego Sakramentu. Ta ostatnia jest szczególną łaską tego miejsca, ponieważ kaplica adoracyjna jest dostępna w każdej chwili czasu wolnego, także przez całą noc. Kiedyś w czasie świadectw, jeden z uczestników powiedział, że dla niego najwspanialszym doświadczeniem Marcinkowa jest bliskość Jezusa w Najświętszym Sakramencie – można do Niego przyjść w środku nocy w piżamie i kapciach. Faktycznie tak jest – i ta możliwość adoracji w mniej formalnych okolicznościach niż to na ogół jest możliwe w parafii, na dodatek w zupełnej ciszy nocnego ‘dyżuru’, sam na sam z Jezusem - jest również dla nie mnie samej największym darem tych rekolekcji. Doznałam w trakcie tych adoracji uzdrowienia wielu zranień – czasami całkowicie zapomnianych i nieuświadomionych a będących przyczyną późniejszych niezrozumiałych dla mnie samej zachowań. Przypominały mi się tu wydarzenia i słowa, które kiedyś wypchnęłam ze swojej pamięci, a które nadal mnie w jakiś sposób więziły i dopiero tu się faktycznie od nich uwalniałam. Czasami te wspomnienia wracały z taką jasnością i precyzją, że nawet dziś odczuwam lekki dreszczyk, kiedy o tym myślę

Drugi Dom

Ostatnio usłyszałam słowa, które najlepiej chyba podsumowują moje doświadczenie związane z Marcinkowem. Tereska D., która po jakimś czasie ponownie zdecydowała się przyjechać do Marcinkowa – zapytana jak się tu czuje, stwierdziła: „Wiesz, dobrze. Czuję się, że jestem wśród swoich”. Ja właśnie tak czuję się co miesiąc po pokonaniu 160 km i otwierając drzwi do marcinkowskiego Domu Rekolekcyjnego. Jestem wśród swoich – wśród ludzi, którzy szukają Boga, są szczerzy i prostolinijni, zawsze otwarci na kolejnego przybysza, który bez zapowiedzi może zastukać do tych samych drzwi i poczuć się u siebie. I fakt, że przez tyle lat wielokrotnie padało takie świadectwo z ust nowoprzybyłych świadczy chyba o tym, że jest to Boży dom, bo tylko w takim każdy może się poczuć jak u siebie.

Bożena